Każdego dnia wybieramy. Czasem są to drobne decyzje, które nie wymagają większego zastanowienia. Innym razem stajemy przed sytuacją, w której wiele rzeczy wydaje się ważnych jednocześnie. Praca, rodzina, relacje, odpoczynek, rozwój, własne potrzeby, potrzeby innych. Chcemy zadbać o wszystko, a jednocześnie coraz częściej mamy poczucie, że na wszystko nie wystarcza nam czasu.
Właśnie wtedy znaczenie ma nie tylko to, jakie wartości są dla nas ważne, ale również jak są przez nas uporządkowane.
W logoterapii mówi się o osobistym systemie wartości. Każdy człowiek ma własną hierarchię tego, co uznaje za ważne. Nie chodzi jednak wyłącznie o stworzenie listy wartości i wskazanie tej najważniejszej. Istotne jest również to, czy potrafimy rozpoznać, która wartość powinna mieć pierwszeństwo w konkretnej sytuacji.
Możemy przecież mieć wiele ważnych rzeczy w życiu. Możemy być zaangażowani w pracę, rozwój zawodowy, relacje, zainteresowania i własne cele. Problem pojawia się wtedy, gdy wszystko zaczyna mieć takie samo znaczenie. Kiedy nie ma już miejsca na pytanie o priorytet, łatwo stracić z oczu to, co w danym momencie rzeczywiście powinno znaleźć się na pierwszym miejscu.
Możemy wyobrazić sobie nasze życie jak orkiestrę. Każdy instrument jest potrzebny, każdy ma swoje miejsce, ale dobra muzyka powstaje wtedy, gdy jeden instrument nie zagłusza pozostałych. Podobnie może być z naszym życiem. Różne jego obszary mogą być ważne, ale potrzebują właściwego miejsca i proporcji.
Kto jest dyrygentem? Sens.
To właśnie sens pomaga uporządkować nasze możliwości i wartości. Nie chodzi o to, aby stworzyć uniwersalną hierarchię, która będzie taka sama dla każdego człowieka. Sens jest zawsze związany z konkretną osobą i konkretną sytuacją. To, co w jednym momencie powinno otrzymać pierwszeństwo, w innym może już nie być najważniejsze.
Dlatego samo pytanie „co jest dla mnie ważne?” czasem nie wystarcza. Potrzebujemy również umiejętności rozpoznania priorytetu.
Można przecież bardzo kochać swoją pracę i jednocześnie w pewnym momencie zauważyć, że rodzina potrzebuje naszej obecności. Można mieć własne plany i jednocześnie zdecydować, że teraz ważniejsze jest wsparcie bliskiej osoby. Można mieć potrzebę odpoczynku, ale też zobaczyć, że istnieje zobowiązanie, którego nie powinniśmy odkładać. Nie oznacza to, że jedna wartość przestaje być ważna. Oznacza, że w konkretnej sytuacji inna wartość może wymagać pierwszeństwa.
W tym sensie sensowny wybór nie jest po prostu wyborem tego, co jest dla mnie najwygodniejsze, najprzyjemniejsze czy czego najbardziej w danym momencie chcę. Sensowny wybór to jest wybór dobra. Dobro nie zawsze będzie oznaczało przyjemność i nie zawsze będzie oznaczało zadowolenie wszystkich wokół. Jest czymś więcej niż chwilową wygodą.
Dlatego hierarchia wartości nie jest czymś, co ustalamy raz i już nigdy do tego nie wracamy. Życie się zmienia. Zmieniają się nasze role, relacje, obowiązki i możliwości. To, co było priorytetem kilka lat temu, nie musi być nim dzisiaj.
Szczególnie dobrze widać to w rodzinie. Jeśli człowiek dobrowolnie zdecydował się na założenie rodziny i posiadanie dzieci, przyjmuje również związane z tym zadania. Wtedy rodzina powinna mieć pierwszeństwo przed innymi, nawet bardzo sensownymi aktywnościami. Nie oznacza to rezygnacji ze wszystkiego poza rodziną. Oznacza raczej właściwe uporządkowanie tego, co już wybraliśmy. Z czasem, kiedy dzieci dorastają, pojawia się więcej przestrzeni na inne ważne obszary życia.
Może więc warto czasem zatrzymać się nie po to, żeby pytać, czy wszystko w naszym życiu jest ważne, ale żeby zobaczyć, czy to, co jest ważne, znajduje się we właściwym miejscu.
Bo czasem problemem nie jest brak wartości.
Problemem jest brak priorytetu.
A kiedy wiemy, co w danym momencie powinno być pierwsze, łatwiej podjąć decyzję, zrezygnować z czegoś, powiedzieć „nie” albo po prostu zrobić miejsce na to, co naprawdę wymaga naszej obecności.
Nie wszystko musi być najważniejsze.
Dobre życie nie polega na tym, żeby pomieścić w nim wszystko. Polega również na tym, żeby wiedzieć, czemu w konkretnym momencie dać pierwszeństwo.
Adrianna i Kamil
