Przez dużą część życia możemy patrzeć na rzeczywistość z jednej perspektywy: czego ja potrzebuję, czego chcę, czego oczekuję od innych, co powinno się wydarzyć, żeby było mi lepiej? To bardzo powszechne. Kiedy czegoś nam brakuje, łatwo skupić uwagę właśnie na tym braku. Czekamy, aż ktoś nas zauważy, zrozumie, pomoże, zmieni swoje zachowanie. Czasem czekamy również, aż samo życie zacznie wreszcie wyglądać tak, jak sobie wyobrażaliśmy.
W logoterapii Viktora Frankla pojawia się ważna zmiana perspektywy, określana jako przewrót kopernikański. Chodzi o odwrócenie kierunku, w którym patrzymy na własne życie. Zamiast koncentrować się wyłącznie na pytaniu: „Czego ja oczekuję od życia?”, zaczynamy pytać: „Czego życie oczekuje ode mnie?”.
To pozornie niewielka zmiana słów, a jednak może zmienić sposób patrzenia na własną sytuację.
Jeżeli jestem samotna/y, mogę bez końca pytać: „Dlaczego nikt mnie nie potrzebuje? Dlaczego inni się mną nie interesują?”. Mogę też zatrzymać się i zapytać: „Co ja mogę zrobić z tą samotnością? Na kogo mogę skierować swoją uwagę? Czego ta sytuacja ode mnie wymaga?”. Wtedy przestaję być wyłącznie kimś, komu coś się przydarza. Zaczynam dostrzegać własną wolność i możliwości odpowiedzi.
Nie oznacza to, że człowiek staje się odpowiedzialny za wszystko, co go spotyka. Nie wybieramy przecież wszystkich okoliczności naszego życia. Nie mamy wpływu na decyzje innych ludzi, przeszłość czy wiele wydarzeń, które pojawiają się niezależnie od nas. Mamy jednak wpływ na to, jak odpowiemy na to, co zostało nam dane.
To właśnie dlatego ta zmiana perspektywy jest tak mocno związana z odpowiedzialnością. Życie nie jest wyłącznie czymś, od czego możemy czegoś żądać. Jest również rzeczywistością, która stawia przed nami konkretne pytania. Czasem pytaniem jest trudna relacja. Czasem obowiązek, którego nie możemy odłożyć. Czasem człowiek, który potrzebuje naszej obecności. A czasem sytuacja, której nie możemy zmienić, ale możemy zdecydować, jaką postawę wobec niej przyjmiemy.
W tym spojrzeniu ważne staje się również wyjście poza siebie. Logoterapia mówi o samotranscendencji – o tym, że człowiek nie jest skierowany wyłącznie na siebie, swoje potrzeby i własne przeżycia. Może skierować swoją uwagę ku drugiemu człowiekowi, zadaniu, wartości, sprawie, która go przekracza. Czasem właśnie wtedy, gdy przestajemy nieustannie pytać „co ja z tego będę mieć?”, zaczynamy dostrzegać więcej możliwości sensownej odpowiedzi.
Nie zawsze będzie to odpowiedź wielka. Czasem będzie bardzo prosta. Zadzwonić do kogoś. Zrobić coś, czego od dawna unikamy. Przyznać się do winy. Zatroszczyć się o człowieka obok. Wykonać dobrze swoje zadanie. Albo po prostu przyjąć to, czego na ten moment nie możemy zmienić.
W logoterapii ta zmiana perspektywy nie odbiera człowiekowi wolności. Przeciwnie – przypomina mu, że jest kimś, kto może odpowiedzieć.
Być może więc nie na każde pytanie naszego życia potrzebujemy najpierw znaleźć odpowiedź. Czasem warto zatrzymać się i zauważyć, że to życie właśnie zadaje pytanie – a odpowiedź należy do nas.
Adrianna i Kamil
